Apisto.pl Strona Główna Apisto.pl
Forum miłośników pielęgniczek

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
A. Hongsloi
Autor Wiadomość
mientus 


Dołączył: 08 Maj 2007
Posty: 705
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 04, 2008 11:56 pm   A. Hongsloi

Jakiś miesiąc temu zmuszony byłem odłowić z 200l akwa samicę i samca a.hongsloi bo macmasteri/viejity nie chciały ich tolerować. Nie chcąc stracić ryb odłowiłem je do jedynego zbiornika jaki posiadałem tj. ok 28 l akwa o wymiarach 25X40X25 cm zasiedlonego przez razbory i kiryski karłowate (wiem, że za małe ale co było robić).

foto. samiec

foto. samica

No i się zaczęło. Samica prawie od razu objęła we władanie całe dno, przeganiając samca tak skutecznie, że ten schował się za grzałką i nie wypływał zza niej przez kilka dni (2-3). Myślałem już, że go stracę. W końcu pomyślałem, że wyciągnę go "siłą" i zobaczymy co będzie. Okazało się, że samicy "przeszło", zaczęły się pierwsze zaloty, pływanie bokiem, prezentacja płetw przez samca itp. Nie obywało się jeszcze bez dziobnięć i przegonień ale jak widać sytuacja radykalnie się zmieniła. Samiczka stopniowo zmieniała barwę z szarożółtej na intensywnie żółtą. Samiec przestał być przeganiany po kilku następnych dniach.

Same akwarium nie było specjalnie urządzane wcześniej pod apisto, choć zamierzałem wykorzystywać je jako zbiornik dla separowanego narybku (w razie czego). Wobec czego był tam kokos, troszkę mchu, mała aranżacja z kamieni i kilka roślin. Podłoże to grubszy piasek na ACTIsubstacie. Filtracja to Fan Mini i zwykła gąbka. Woda do podmiany pochodziła z filtra RO. Na początku włożyłem szyszki olchy i kilkanaście granulek torfu. Same akwarium wystartowało może ze 2 msc wcześniej. Parametry wody w chwili wpuszczenia apisto - nie znane.

Wiedziałem, że wszystko idzie w dobrą stronę gdy samica przed wejściem do kokosa usypała sporą górę piasku. Samiec był odganiany (niezbyt natarczywie) i zazwyczaj chował się gdzieś w drugim końcu akwa. Na drugi dzień postanowiłem sprawdzić czy coś się w kokosie nie pojawiło ale nic nie zobaczyłem (świeciłem latarką do środka - wejście do kokosa jest przy czołowej szybie). To samo uczyniłem następnego dnia, wówczas udało mi się zobaczyć ziarenka ikry przyczepione mniej więcej w połowie wysokości wewnętrznej ścianki kokosa. Ikra miała kolor rubinowy, nie było jej specjalnie dużo, może około 50 jajeczek. Pozostawało zatem tylko czekać.

Pomyślnego zaskoczenia doczekałem się wczoraj. W godzinach popołudniowych zobaczyłem jak samica pływa nad narybkiem u wejścia do kokosa, próbowałem zrobić kilka zdjęć ale to tylko wystraszyło młodą mamę tak, że pozbierała maluchy do pyska i schowała w kokosie. Więcej ich tego dnia nie zobaczyłem.

Samiczka od czasu do czasu wypływa z kokosa, jest bardzo płochliwa i zdenerwowana, odgania razbory (które przecież i tak pływają w górnej partii zbiornika) oraz kiryski zbliżające się zbyt blisko do wejścia. Samiec jest delikatnie zniechęcany do zbyt bliskiego podpływania poprzez skręcanie tułowia i ustawiania się do niego bokiem ale samica nie robi mu krzywdy, choć zrażało się że pogoniła go kilka razy.

Dziś udało mi się już zaobserwować maluchy na dłuższym "spacerze", część z nich zaczyna nawet pływać, co przysparza mamie kłopotów w pilnowaniu. Wydaje się, że narybek szuka już czegoś do jedzenia, rozłażąc się w różne strony, przesuwając się po kamieniach i roślinach. Samica jest niespokojna i czuwając nad małymi odgania wszystkie inne ryby będące w pobliżu - choć nie robi im krzywdy. Razbory nie przejawiają zainteresowania narybkiem apisto, a przecież jest on mniej więcej tej wielkości co żywa dafnia, którą im podaję. Zdenerwowana samica - moimi nieudanymi próbami zrobienia jej zdjęcia wraz z narybkiem - znowu "połapała" wszystkie do pyska i zaniosła je do kokosa. Znów więcej ich nie widziałem. Zdążyłem jedynie ocenić, że narybek liczy sobie około 30 - 40 sztuk.

Zamierzam zacząć je od jutra karmić nicieniami mikro, może uda mi się też uruchomić inkubator artemii w 200l akwa (kupiłem coś takiego w Diskusie, zobaczymy czy się sprawdzi - mankamentem jest instrukcja po niemiecku).
No i na koniec, obecne parametry wody:
PH 5, GH 7, KH3 - jak widać odbiegają od ideału.

Jak tylko uda mi się zrobić dobre zdjęcia to uzupełnię ten miniraport.

Doświadczenia hodowlane (i ciekawe zdjęcia barwniejszej formy a.hongsloj) warto poznać w tym miejscu (w jęz. ang.).

Update: 5 kwietnia 2008 r.

Samica strasznie się denerwuje przy pilnowaniu młodych. Postanowiłem więc odłowić rasbory, teraz będzie mieć spokój. Z pewnością powinno to też zwiększyć przeżywalność narybku. Z tego co zauważyłem jest ich ponad 20 szt.
Samiec jest tolerowany w większym stopniu niż wcześniej, podpływa czasem nawet dość blisko, pływa nad kokosem, ale gdy chce podpłynąć całkiem blisko samica ustawia się bokiem, macha ogonem i to wystarczy aby samiec odpłynął.
Narybek staram się karmić nicieniami i Hikari FB (pyłek zbierany pędzelkiem ze ścianek torebki). Jakoś nie mogę się zebrać do artemii. Niech jedzą pierwotniaki z gałęzatki :)

foto:samica z narybkiem

Mam nadzieję, że za kilka tygodni ten narybek będzie wyglądał mniej więcej tak.

foto:kilkutygodniowy narybek macmasteri.

Update 7 kwietnia 2008 r.

Przez te kilka dni sytuacja na razie bez zmian. Samica "wyprowadza" młode na żerowanie w ciągu dnia, a na noc umieszcza je na powrót w kokosie. Nie zaobserwowałem samego momentu wyjścia z kokosa ale powrót wygląda tak, że samica chwyta do pyska po kilka sztuk narybku i zanosi je go kryjówki, młode o dziwo nie wypływają bez mamy. Cała operacja powtarza się do momentu aż wszystkie maluchy zostaną przeniesione.
W dalszym ciągu kiryski są atakowane i przeganiane przez samicę ale nie zauważyłem aby stała się im jakaś krzywda. Samiec a. hongsloi zazwyczaj przebywa w innej części akwarium ale gdy czasem podpływa do narybku albo do samicy, ta nawet już nie reaguje (albo co najwyżej podpłynie i lekko go dziobnie w bok albo ustawi się przy nim bokiem).
W ciągu dnia maluchy przebywają w okolicy gałęzatki, kamieni, żabienicy i anubiasów w tylnej części akwarium. Samica unika otwartych przestrzeni z przodu zbiornika.

Update 9 kwietnia 2008 r.

Po tych kilku dniach widać, że narybek pływa już doskonale w całej przestrzeni akwarium, także podpływając do roślin pływających po powierzchni wody. Samica pozwala nawet pływać narybkowi w przedniej części zbiornika, co wcześniej nigdy się nie zdarzało.
Ponieważ karmienie narybku w pierwszych dniach i tygodniach jest najważniejszą rzeczą jaka wpływa na ich wzrost, postanowiłem trochę urozmaicić im dietę. Nie pozostawało więc nic innego jak uruchomić hodowlę artemii. Oczywiście od samego początku dostają nicienie mikro z własnej hodowli oraz Hikari First Bites, nie karmię JBL Fluidem z uwagi na znaczne brudzenie wody. Częstotliwość karmienia to około 3-4 do max 5 razy dziennie. Artemia podawana jest co drugi dzień (z przyczyn hodowlanych-umieściłem "generator" w tym samym akwarium, więc po wylęgu trzeba odczekać 24 godziny do następnego).
Z braku miejsca nie mogę odłowić samca do innego akwarium (bez obawy o jego zdrowie). Jak dotąd nie stanowi on jakiegokolwiek zagrożenia dla narybku. Samica toleruje jego obecność, tylko od czasu do czasu podszczypując go delikatnie. Zupełnie inaczej zachowuje się samica względem kirysków, które nagminnie atakuje z wielką energią i goni po całym zbiorniku pozostawiając w tym czasie narybek bez opieki.
Bardzo ciekawie (jak dla mnie) zmienia się ubarwienie samca. Można bowiem zaobserwować jak kolor żółty zmienia się w zależności od jego nastroju w bladożółty, a nawet prawie biały tak że "ginie" czarna środkowa linia (zob. zdjęcie powyżej). W tym czasie ma on zazwyczaj położone po bokach płetwy. Innym razem samiec ma w pełni widoczny kratkowany wzór w szaro-stalowym odcieniu i postawione płetwy. Takie ubarwienie (i poza) najczęściej jest przybierane w sytuacji zagrożenia, zbliżenia się nagłego obiektu do zbiornika itp. więc myślę, że jest to reakcja obronna. Kolory samicy są ciągle takie jak na zdjęciu.
Liczebność narybku zdaje się już nie spadać. Na ile jestem w stanie policzyć to powinno ich być około 25 szt.

Update 17 kwietnia 2008 r.
Obawy dotyczące kondycji samca przebywającego w tak małym akwarium razem z narybkiem i samicą, jak na razie, okazały się być nieuzasadnionymi. Samiec jest tolerowany, inna sprawa że stara się on nie opuszczać zajętego raz rewiru i prawie stale tam przebywa. Gdy wypływa na środek akwarium samica ustawia się do niego bokiem albo "podszczypuje" go lekko w bok (nie więcej niż dwa, trzy razy), co wystarczy aby samiec odebrał to jako ostrzeżenie.
Ponieważ taki rytuał powtarza sie od początku opieki nad narybkiem, myślę że może to być typowe zachowanie samicy. Na zdjęciu wygląda to tak:

foto:samica "ostrzegająca" samca

Narybek rośnie dość powoli. Do jego diety włączyłem mrożonego cyklopa albo moinę w niewielkich ilościach (gdyby nie był w stanie zjeść ze względu na wielkość, to zjedzą rodzice) i nie częściej niż raz dziennie. Jednakże nic tak nie smakuje narybkowi jak świeżo wykluta artemia.

Samica jest w dalszym ciągu ubarwiona na jaskrawożółty kolor . Czasami taką barwą pokryte jest cały korpus ryby (jak na powyższych zdjęciach), czasem zaś tylko część brzuszna (jak na zdjęciu poniżej).

foto:samica

Update 23 kwietnia 2008 r.

Kilka dni temu zaczęły się schody. Samiec zaczynał robić coraz częstsze "podchody" do samicy, która nie miała ochoty jeszcze na kolejne tarło. Kończyło się to jak wcześniej - zazwyczaj na niezbyt silnych "dziobnięciach" samca, który wówczas odpuszczał samicy ale częstotliwość tych "przepychanek" stawała się coraz większa.
Z obawy o zdrowie ryb postanowiłem odłowić je i zostawić narybek samemu sobie. Tak więc dwa dni temu dorosłe osobniki zostały odłowione do 200l akwa (martwiłem jak się zaaklimatyzują ale na razie jest wszystko dobrze).

Narybek wpływa we wszystkie kąty akwarium, jest wszędobylski i nie boi się na razie niczego (np. ręki przy szybie). Jak się wydaje rybki są już w stanie jeść drobne mrożonki, przynajmniej z tych co wymieniłem wcześniej, zauważyłem bowiem, że gonią za pływającymi drobinkami, więc nie przestałem podawać moiny/cyklopa 1 raz dziennie.

W większym akwarium początkowo przebiegał proces aklimatyzacji i zajmowania terytorium, które ryby musiały wywalczyć od innych apisto (macmasteri). Po zajęciu terytorium samiec powrócił do zalotów. Po tych kliku dniach obserwacji mogę powiedzieć, że rodzaj zalotów zmienia się w czasie. Początkowo samica nie daje się adorować i odgania samca dziobiąc go w bok, tak jak to działo się w akwa tarliskowym. Dzisiaj zauważyłem już inne zachowanie samicy. Gy samiec prezentuje rozpostarte płetwy i płynie bok w bok albo do tyłu!!! równocześnie szybko poruszając ogonem, samica "udaje", że go nie widzi i już nie przepędza dziobnięciami. Samiec zostaje w miejscu a ona płynie dalej.
Obserwując zachowanie samca dochodzę do wniosku, że pięknie rozłożone płetwy u tej ryby pojawiają się najczęściej w takich momentach jak:
1. zaloty przy samicy,
2. odstraszanie innej ryby (potencjalnego agresora) w bezpośredniej konfrontacji,
w czasie spoczynku lub ucieczki płetwy są złożone.

Update 28 kwietnia 2008 r.
Udało mi się zrobić zdjęcia narybkowi (jakość marna niestety). Czyżbym zaczynało już być widać jakieś czerwienie około skrzeli? Zaczątek ubarwienia? Oczywiście charakterystyczny paskowo-nakrapiany wzorek mają chyba od samego początku.


foto:narybek

foto:narybek
Update 19 maja 2008 r.

Narybek rośnie zdrowo (mam taką nadzieję) w oddzielnym zbiorniku. Obecnie pływa on razem z microrasborą galaxy i karłowatymi kiryskami (jak pisałem wcześniej). Od ostatniego wpisu nic się specjalnie nie zmieniło. Można jedynie stwierdzić, że przyrost jest bardzo powolny. Choć da się zaobserwować już na tym etapie różnice w wielkości, czasem nawet dość znaczne. Nie wiem, czy to jest początek dymorfizmu, czy też różnica w wielkości wynika raczej ze zdolności (albo braku) do znalezienia i chwytania pokarmu u poszczególnych osobników. Sposobu karmienia nie zmieniłem.
Dorosła para pływa w 200l akwa. Początkowo, dopóki samica nie straciła żółtego koloru, samiec próbował ją często adorować. Obecnie dzieje się tak tylko sporadycznie. Ryby nie podchodzą jeszcze do tarła.
Zaintrygowała mnie jedna rzecz w zachowaniu tych apisto (u borelli, ramirezi czy vieity/macmasteri tego nie zaobserwowałem) mianowicie sposób zalecania się samca do samicy (wspominałem o tym wcześniej). Przy równoległym i odwrotnym kierunkowo ustawieniu samca do samicy (ogon samca tam gdzie pysk samicy), samiec rozpościera płetwy i silnie nimi wachlując, zwłaszcza płetwą ogonową, płynie do tyłu (!) zachowując kurs równoległy do kierunku ruchu samicy. Operacja taka może trwać kilka sekund i powtarzać się kilka razy. Wygląda to na próbę "zdobycia" albo "zaimponowania" samicy.

P.S.Nie wiem skąd się bierze czasem to puste miejsce pod postem?
_________________
Krzysiek
Ostatnio zmieniony przez mientus Pon Maj 19, 2008 9:53 am, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Sil 

Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 2367
Skąd: Legnica
Wysłany: Pon Kwi 07, 2008 8:38 am   

mientus, gratulacje i powodzenia!
Pomimo tego, że na razie jest w porządku (tj. samiczka kontroluje sytuację), odłowiłbym samca... szczególnie jeżeli zależy Ci na odchowaniu większej ilości młodych. Niemal na pewno przyjdzie taki moment, że ze strony samca dojdzie do próby:
a) podejścia do tarła i/lub
b) konsumpcji narybku lub
c) przejęcia narybku

Btw, bardzo ciekawy opis... można by powiedzieć, że niemal zalążek artykułu - może się skusisz :wink: ?
_________________
Pozdrawiam, Krzysiek
 
 
     
mientus 


Dołączył: 08 Maj 2007
Posty: 705
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Kwi 07, 2008 9:12 am   

Sil napisał/a:
mientus, gratulacje i powodzenia!
Pomimo tego, że na razie jest w porządku (tj. samiczka kontroluje sytuację), odłowiłbym samca... szczególnie jeżeli zależy Ci na odchowaniu większej ilości młodych. Niemal na pewno przyjdzie taki moment, że ze strony samca dojdzie do próby:
a) podejścia do tarła i/lub
b) konsumpcji narybku lub
c) przejęcia narybku

Btw, bardzo ciekawy opis... można by powiedzieć, że niemal zalążek artykułu - może się skusisz :wink: ?


Dzięki za dobre słowa Sil.
Jeśli chodzi o samca, to masz rację odłowię go, chciałem tylko przez parę dni poobserwować jak się zachowuje para w stosunku do siebie i młodych.
Artykulik hmmm? Umówmy się tak, będę edytował pierwszego posta, dopiszę ciąg dalszy i potem może da się to jakoś przerobić na artykulik.
Pozdrawiam
_________________
Krzysiek
 
     
cyba2 


Dołączyła: 21 Paź 2005
Posty: 1135
Skąd: Świętochłowice
Wysłany: Śro Maj 07, 2008 10:26 am   

Śledzę z zainteresowaniem.
(Żeby nie było, że nikt tego nie czyta :!: :grin: )
_________________
160l - D.filamentosus, H.Amandae, C.strigata, C.margaritatus
30l - posolone

 
 
     
mientus 


Dołączył: 08 Maj 2007
Posty: 705
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Maj 07, 2008 10:33 am   

cyba2 napisał/a:
Śledzę z zainteresowaniem.
(Żeby nie było, że nikt tego nie czyta :!: :grin: )

O kurcze :D a myślałem, że ja tylko tak dla siebie skrobię czasem. Teraz nie ma za bardzo o czym pisać, bo rodzice odłowieni a narybek rośnie. Niemniej nie zapomniałem o temacie.
Pozdrawiam

EDIT

Dodałem nową notkę.
_________________
Krzysiek
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9